Rozdział XVIII


Przeprosiny

Mogłabym się tłumaczyć szkołą i tak dalej, ale to byłoby kłamstwo. Zaczęłam pisać to opowiadanie przed egzaminami gimnazjalnymi w zeszłym roku bodajże i miałam wtedy jeszcze mniej wolnego czasu. Tu wychodzi lenistwo i słomiany zapał. Nie wiem, ile osób pamięta jeszcze o tej stronce, mam nadzieję, że trochę Was zostało, bo oficjanie wracam. Trzeba jakoś pobudzić wenę, ostatnio w ogóle mało piszę, jeśli chodzi o dłuższe, samodzielne teksty. Obym się nie wypaliła, bo nadal kocham pisanie. Wracam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, że zostawiłam Was bez słowa, postaram się nie nawalić po raz drugi. Są jeszcze wakacje, mam czas. Potem rok szkolny, ale pewnie też znajdzie się jakaś wolna chwila, jak zawsze. To będzie ciężki rok, ale mam nadzieję, że uda mi się wszystko pogodzić. Oraz, że nie zabraknie weny i pomysłów, bo jak na razie utknęłam w martwym punkcie i muszę sobie poprzypominać.
Przepraszam jeszcze raz i oficjalnie wracam do gry.
Z poważaniem,
Ja.